#10964

Google wypuściło nową wersję Google Earth. W planach kolejno: Google Air, Google Water, Google Fire i Google Mila Jovovich.


#10963

Wydajemy na obronność 40 mld zł rocznie, a mamy głównie złom. Za te same pieniądze moglibyśmy raz w roku kupić wszystkim mieszkańcom Ziemi po pizzy. I nikt by nas nie zaatakował, bo nie atakuje się kogoś, kto kupuje ci pizzę.


#10961

– Co robił pani mąż, a co pani robiła?
– Siedział na kanapie i oglądał telewizję, a ja siedziałam przy stoliku i szydełkowałam.
– I kiedy zorientowała się pani, że mąż nie żyje?
– Kiedy w telewizji pokazali Kaczyńskiego, a on nie zaczął pluć na ekran.


#10960

Prawdziwy mężczyzna opuszcza ten świat tak, jak się na nim pojawił. Nagi, z wrzaskiem i pokryty czyjąś krwią.


#10959

Lekkoatletyka: na dzisiaj planowany jest rzut młotem, ale nie wiadomo czy Tarczyńskiego dowiozą.


#10956

Smarzowski przynudza. Te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle. Dałby już kurwa spokój chociaż z tym Jakubikiem.

Podejrzewam, że następny film o polskich szkołach. Jakubik – wuefista-pijaczyna macający uczennice. Trzydzieści lat wstecz wicemistrz powiatu w rzucie oszczepem. Dyplom utrwalający ten sukces trzyma na honorowym miejscu w swojej norze i pije pod ten widok, płacząc i waląc kapucyna.

Izabela Kuna – pijaczka-polonistka, która popuszcza szpary klasowemu gangusowi. W tej roli lekko przypudrowany Bartłomiej Topa – jest tak stary, bo kiblował przez trzydzieści lat w drugiej klasie technikum. Kuna zachodzi z nim w ciążę – kiedy on się o tym dowiaduje, wali ją w ryj i rozkazuje wykonać skrobankę. W wyniku obrażeń następuje poronienie, załamana psychicznie Kuna wiesza się na lampie w swojej sali lekcyjnej. Kiedy znajdują ją uczniowie, widok ich w ogóle nie wzrusza – cieszą się tylko, że nie będzie lekcji i idą się naćpać gdzieś za winklem.

Robert Więckiewicz – dyrektor. Kiedyś wielki inteligent, biolog, ale karierę zablokowano mu ze względów politycznych. Dzisiaj złośliwy degenerat, popijający cichaczem z małpek pokitranych w różnych zakamarkach gabinetu. Podczas apelu z okazji święta niepodległości jest pijany, zasypia i szcza pod siebie.

Lech Dyblik to z kolei wiecznie zaszczany woźny, walący denaturat przez szmatę do podłogi. Jacek Braciak – przypierdolony matematyk znęcający się psychicznie nad klasą (w kubku termicznym zamiast kawy ma czysty spirytus). Trzyma się na stanowisku przez znajomości w kurii – jest nieślubnym synem biskupa trzęsącego całym miastem.

Kinga Preis – wiecznie najebana szatniarka w usmarkanym fartuchu. Podsłuchuje jakąś newralgiczną rozmowę szkolnych dilerów (w roli szesnastolatków aktorzy 10 lat starsi, porozumiewający się koślawymi dialogami, nieudolnie stylizowanymi na młodzieżowy slang). Kiedy dilerzy nakrywają ją z gumowym uchem przylepionym do drzwi, biją ją i gwałcą w kantorku na miotły. Bo ktoś przecież musi wyruchać Kingę Preis, Smarzol nam nie odpuści takiej obrzydliwości.

Jeszcze Eryk Lubos – najlepszy przyjaciel Jakubika z kanciapy wuefistów. Były kulturysta – dzisiaj impotent, nie jest w stanie wyruchać nawet kurwy (Iwona Wszołkówna). Alkoholik nieszczęśliwie zakochany w jednej z uczennic. Kiedy się dowiaduje, że Jakubik ją wymacał pod szatnią za cipę, morduje kolegę z rady pedagogicznej na oczach klasy, miażdżąc mu głowę piłką lekarską. Kończy w pierdlu. Kiedy odjeżdża suką i już wie, że nic go więcej w życiu nie czeka, zerka tylko na swoją ukochaną Andżelikę i liczy, że ona odwzajemni spojrzenie. Niestety, Andżelika akurat flirtuje z jakimś sebiksem.

No i oczywiście Marian Dziędziel. Wiceminister, który wizytuje szkołę w dniu święta narodowego. Jest napierdolony jak zwierzę, trzeba go wnosić na podest, gdzie wygłasza bełkotliwe przemówienie, puentując je słowami Jana Zamojskiego: takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Po czym wyrzyguje się na trzy pierwsze rzędy uczniów, ale oni są tak naćpani, że nawet tego nie zauważają.

Na koniec cała sala śpiewa pieśń legionów. Scena jest bardzo wymowna i zmusza do refleksji. Wiwat Wojciech Smarzowski – wreszcie rozliczył patologię państwowego systemu szkolnictwa.

by serwus


#10955

Facet jest jak komputer – jeśli nie wprowadzisz danych nie licz, że będzie wiedział o co chodzi.


#10954

Na świecie jest około 4200 wyznań i religii. Niektórzy twierdzą, że 4199 jest fałszywych, inni, że 4200.


#10953

Są dwa powody, dla których żyję:
1. Już się urodziłem.
2. Jeszcze nie umarłem.


#10952

Lex Deweloper na pewno rozwiąże problem z chaosem przestrzennym: dotąd był tylko prawie wszędzie, a teraz będzie wszędzie. I chaos przestanie być problemem, bo stanie się normą.