Było sobie dwóch przyjaciół: Piotr i Jan. Pewnego dnia Piotr zaczepił Jana idącego do kościoła i rzekł:
– Słuchaj, przyjacielu, mam prośbę. Od jakiegoś czasu mam romans z żoną pastora. Czy mógłbyś po nabożeństwie przytrzymać go jeszcze z godzinkę lub dwie?
Janowi nie spodobała się ta prośba ale cóż – przyjaciel to przyjaciel. Po nabożeństwie zaczepił więc pastora i męczył go pytaniami o sens istnienia, życie parafii czy słowa Pana. W końcu zirytowany pastor spytał wprost:
– O co ci chodzi, synu?
Skruszony Jan spuścił wzroki wyznał:
– Mój przyjaciel sypia z twoją żona. Prosił żebym jak najdłużej rozmawiał tu z tobą. Przepraszam.
Pastor uśmiechnął się tylko i odpowiedział:
– Nie ujaj przyjaciołom. Moją żona nie żyje od trzech lat. Lepiej pospiesz się i jak najszybciej wracaj do swojej.