Siedziałem z żoną w knajpie, wyszedłem do toalety, wracam i widzę, że jakiś facet ją podrywa. Podchodzę i mówię:
– Koleś, dobrze ci radzę – spierdalaj stąd bo źle skończycz.
Facet poszedł, żona patrzy z dumą.
– Nie wiedziałam, że będziesz mnie tak bronił.
– Nie broniłem. Ostrzegałem tego nieświadomego, biednego gościa.