Przychodzi o lasce, lekko chwiejnym i dygoczącym krokiem facet do salonu samochodowego
– Ile ko… osztuje ten sa… amochód?
– 350 tyś.
– A tam… mten?
– 500 tyś.
– A te… en w ro… ogu?
– Prawie 2 miliony. 
– Chcia… ałbym goo… ku… upić.
– Przepraszam, ale naprawdę pana na niego stać?
– Pro… oszę sobie wyo… obrazić, że wy… ygrałem ku… umulalacje w lo… otka…
– O kurde. Jak ja bym wygrał kumulację to bym chyba dostał zawału… 
– Mo… ożliwe. Ja mia… ałem wy… ylew…