Pewna Polka poślubiła Hiszpana i przeprowadziła się do Madrytu. Nie znała hiszpańskiego więc na zakupach za każdym starała się pokazać to, czego potrzebuje. Jak chciała nóżki kurczaka, to podnosiła delikatnie spódniczkę i pokazywała swoje nogi, jak chciała piersi, to wskazywała na swoje piersi. Pewnego razu nabrała ochoty na banana. Zabrała więc na zakupy swojego męża. Wiecie dlaczego? Bo on mówił po hiszpańsku.